No i nadszedł sądny dzień. Ostateczne starcie sił dobra i zła. Chociaż nie. Zło i dobro, to niedobre określenia. Lepsze będzie ostateczne starcie resztek normalności z wiecznym zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Takiej draki jeszcze nie było. Ja rozumiem focha, czy kłótnię, ale tylko
w trudnych przypadkach, a nie o każdą błahostkę. Znosiłam to dzielnie od jakichś dziesięciu lat, ale dzisiaj czara goryczy się przelała. Jesteś nieśmiała - spoko, ale chamstwa nie toleruję. Można to było powiedzieć prosto w oczy, a nie przez zmiętą karteczkę. I jeszcze ten jad ukryty w ironii. Już nie mówiąc o tym, kto tu do kogo stracił cierpliwość i kto już nie ma do kogo siły... Obrazić się śmiertelnie, bo ktoś Ci zwrócił uwagę? Strzelać focha, bo ktoś odpowiedział ironią na ironię? Chyba jednak lekka przesada. Tolerowałam przez tyle lat niewybredne żarty na mój temat, obrazy majestatu, olewanie mnie, pomijanie, udawanie, że nie istnieję, przychodzenie tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebujesz, brak zaangażowania, wieczne pretensje i ironiczne odzywki. W końcu nie wytrzymałam. Użyłam wobec Ciebie twojej własnej broni. Teraz się będziesz mogła przekonać, kto oprócz nas się Tobą naprawdę interesował.
PS. Musiałam to gdzieś napisać, bo bym chyba rozchrzaniła pół pokoju, tłumiąc to w sobie. Mam nadzieję, że dotrze do też do samej zainteresowanej, bo chyba nie do końca pojęła, że tą wymiętoloną karteczką przekreśliła wieloletnią przyjaźń.
Nie chodziło mi o jakieś głupie zwrócenie uwagi. Mi chodziło o to nie chce już ranić swoim zachowaniem. Nie oceniaj sytuacji jeśli nie znasz szczegółów. Zazwyczaj właśnie to byl problem nieporozumień między nami. To zawsze ja byłam winna. Zawsze podejrzewałas najpierw mnie...
OdpowiedzUsuńHmm... Ciekawe dlaczego? Bo w 99,99% sytuacji to ty się obrażałaś o wszystko, albo robiłaś coś, a potem się kłóciłaś, że to nie ty. I przestań do cholery z tym ranieniem, chowaniem się po szafach i użalaniem, bo nic tym nie zdziałasz.
Usuń