Translate

niedziela, 26 maja 2013

Jak ja kocham rower

Zamiast się uczyć, czytam dramione. Nie jestem normalna.
*myśli*
*myśli*
*wciąż myśli*
Nie, nie jestem normalna. I dobrze mi z tym.
Przyznaję się bez bicia. Nie zasługuję na większość moich dobrych ocen. Jak słyszę, ile ktoś inny poświęcił czasu, żeby dostać dobrą ocenę i porównam to ze swoją nauką, to jest mi za siebie wstyd. Ja jestem po prostu głupia, bo głupi ma zawsze szczęście, co nie?
Złamałam ołówek. Zrobiłam to już w piątek, ale kiedy wyjęłam dzisiaj piórnik i wyciągnęłam resztki tego ołówka, to pomyślałam sobie, że jestem sadystką.
Nawiązując do tytułu, to dzisiaj mama wpadła na cudowny pomysł wycieczki rowerowej. Początkowo mieliśmy pojechać tylko do babci do Strzałek (ok. 5 km od Żdżar), ale tata chciał jeszcze pojechać na lody do sklepu. Mamie nie chciało się z nami jechać, więc pojechałam tylko ja, tata i Dominik. Okazało się, że w Stolnikach (dwa km od Strzałek) sklep jest zamknięty, więc wyruszyliśmy do Gortatowic (ok. 3 km od Stolnik). Jak już mieliśmy wracać, to tacie się przypomniało, że dawno przez Wylezinek nie jechał, więc wracaliśmy okrężną drogą. Nie powiem, dobrze się jechało, ale zaczynało kropić, a Dominikowi w Stolnikach zaczęły siadać baterie. Ale daliśmy radę go dowlec.
Myślę, że na dzisiaj wystarczy tej notki. I tak za często je dodaję (praktycznie codziennie). Słodkich snów.

PS. Na Dzień Matki moja kochana rodzicielka dostała ciasto z białą czekoladą i wiórkami kokosowymi. Bardzo jej smakowało i pewnie jeszcze nie raz będę je robić. Cześć.

sobota, 25 maja 2013

Skok przez płot

Ponoć w doborowym towarzystwie czas szybko płynie. Dzisiaj się o tym przekonałam. Odwaliłyśmy wspólnie kawał dobrej roboty, a mój misiek wygląda, jakby ktoś go walcem rozjechał :) Myślę, że uda mi się go odratować, bo jak nie, to się policzymy w poniedziałek na przystanku. A tak na poważnie, to nie powinno się w wieku 15/16 lat pisać biznesplanu i kosztorysów. Trochę za dużo z tym papierkowej roboty, a ja mam już wystarczająco dużo na mej wielkiej łepetynie.
Tak sobie myślałam trochę ostatnio nad przyszłością i trochę się wystraszyłam. A mam ku temu kilka powodów. Idę do szkoły, gdzie będą w gruncie rzeczy tylko dwie osoby, które znam i lubię. Boję się, że nie poradzę sobie w życiu, bo jestem jeszcze bardzo dziecinna, skryta, nieśmiała, a o wyglądzie zewnętrznym już nie będę wspominać.
Kilka miesięcy temu przerzuciłam się na muzykę rockową i nie żałuję. Mam kilka ulubionych zespołów, których piosenki pomagają mi naładować baterie. Kilka tekstów nawet wydrukowałam i powiesiłam na ścianie nad biurkiem, żeby mnie motywowały.
A teraz kącik pochwał. Udało mi się nauczyć już piosenki na rosyjski ^^ Jestem też z siebie dumna, bo chyba jeszcze nigdy nie dodawałam notek w tak krótkich odstępach czasu i o tak dużych rozmiarach. Szczycę się też tym, że mój blog ma coraz więcej wyświetleń z różnych krajów, np. Pakistanu, USA, Rosji, Wielkiej Brytanii, Bułgarii, Macedonii, Chile, Niemiec, Malezji, Brazylii, i to tylko w ostatnim tygodniu *-*
Kończę już, bo się trochę za bardzo rozpisałam. Cześć.
PS. Tytuł nie ma żadnego związku z treścią posta. Tak po prostu mnie jakoś naszło. Goodnight.


czwartek, 23 maja 2013

Czy jest już OK?

Tak sobie myślę, że już chyba jest. Przeszłam już do porządku dziennego z tą dziwną sytuacją. Mam swój honor, ale nie będę przepraszać, jeśli nic nie zrobiłam. Nie jestem mściwa i nigdy się na nikim nie mściłam. Nie toleruję czegoś takiego po prostu. A oskarżanie mnie o to dowodzi, że tak naprawdę, to bardzo niewiele o mnie wiesz. Tak po dłuższym namyśle, to doszłam do wniosku, że tak naprawdę, to nigdy Ci na mojej przyjaźni nie zależało. Byłam chyba tylko ,,tolerowanym" przez Ciebie dodatkiem do dziewczyn. Szkoda tylko, że pominęłaś pewien maleńki szczególik. Ja się z nimi naprawdę zaprzyjaźniłam, a to, ile z nimi spędzam czasu chyba dobrze o tym świadczy, nie? Tak sobie myślałam ostatnio o swojej przyszłości i myślę, że już się po zakończeniu roku nie będziemy zbyt często widywać. Może to i dobrze. Bo może znowu chciałaby Ci się płakać i chować po szafach. A to chyba trochę infantylne i bardzo dziecinne. Może i uznasz to, co tu napisałam, za okrutne wobec Ciebie i znowu będą morały, ale chyba sobie z nimi poradzę.

A co normalnego w moim życiu? Nowa drukarka, sieć wi-fi, projekt hotelu, album o Żdżarach, parę wierszy dla odstresowania i oglądanie w częściach ,,Intruza". Obecnie zbieram pieniążki na nowe butki we flagi i serię ,,Harry Potter". Myślę, że mi się uda. Niedługo Dzień Matki. Muszę wymyślić coś specjalnego. Zostałam też nauczycielką w skeczu na Dzień Dziecka. Mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie. Branoc :-)

środa, 15 maja 2013

Sądny dzień

No i nadszedł sądny dzień. Ostateczne starcie sił dobra i zła. Chociaż nie. Zło i dobro, to niedobre określenia. Lepsze będzie ostateczne starcie resztek normalności z wiecznym zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Takiej draki jeszcze nie było. Ja rozumiem focha, czy kłótnię, ale tylko
w trudnych przypadkach, a nie o każdą błahostkę. Znosiłam to dzielnie od jakichś dziesięciu lat, ale dzisiaj czara goryczy się przelała. Jesteś nieśmiała - spoko, ale chamstwa nie toleruję. Można to było powiedzieć prosto w oczy, a nie przez zmiętą karteczkę. I jeszcze ten jad ukryty w ironii. Już nie mówiąc o tym, kto tu do kogo stracił cierpliwość i kto już nie ma do kogo siły... Obrazić się śmiertelnie, bo ktoś Ci zwrócił uwagę? Strzelać focha, bo ktoś odpowiedział ironią na ironię? Chyba jednak lekka przesada. Tolerowałam przez tyle lat niewybredne żarty na mój temat, obrazy majestatu, olewanie mnie, pomijanie, udawanie, że nie istnieję, przychodzenie tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebujesz, brak zaangażowania, wieczne pretensje i ironiczne odzywki. W końcu nie wytrzymałam. Użyłam wobec Ciebie twojej własnej broni. Teraz się będziesz mogła przekonać, kto oprócz nas się Tobą naprawdę interesował.

PS. Musiałam to gdzieś napisać, bo bym chyba rozchrzaniła pół pokoju, tłumiąc to w sobie. Mam nadzieję, że dotrze do też do samej zainteresowanej, bo chyba nie do końca pojęła, że tą wymiętoloną karteczką przekreśliła wieloletnią przyjaźń.

piątek, 3 maja 2013

3 maja

,,Witaj, majowa jutrzenko
  świeć naszej polskiej krainie
  uczcimy ciebie piosenką
  która w całej Polsce słynie.

  Witaj Maj, Trzeci Maj,
  u Polaków błogi raj!

  Nierząd braci naszych cisnął,
  gnuśność w ręku króla spała,
  a wtem Trzeci Maj zabłysnął
  i nasza Polska powstała.

  Wiwat, Maj, trzeci Maj,
  wiwat wielki Kołłątaj!

  Tam w łazienkach jest ruina,
  w której Polak pamięć chował,
  tam za czasów Konstantyna
  szpieg na nasze łzy czatował.

  I gdy nadszedł Trzeci Maj,
  kajdanami brzęczał kraj.

  W piersiach rozpacz uwięziona
  w listopadzie wstrząsła serce,
  wstaje Polska z grobu łona,
  pierzchają dumni morderce.

  Błysnął znowu Trzeci Maj
  i już wolny błogi kraj."

Tak dla przypomnienia o święcie narodowym :D
A bardziej na chwilę obecną podoba mi się to:
 http://www.youtube.com/watch?v=9sTQ0QdkN3Q