Praca domowa może poczekać, prawda? Boję się, że znowu mi pomysł ucieknie, także raczej nie ma innego wyjścia, jak ustawić się w kolejce do podświadomości. Tam trzeba się zapisywać z odpowiednim wyprzedzeniem, dostaje się numerek i czeka się grzecznie na wezwanie do gabinetu. Niestety, zauważyłam, że to nie idzie kolejnością rosnącą, ani malejącą. To taki nieuporządkowany system. Niestety, sprzężenie mojej podświadomości z pamięcią działa destruktywnie na porządek w dokumentach i stąd ten bajzel. No ale, mniejsza z tym, bo zaraz znowu zapomnę, po co tu wlazłam.
I co? Musiałam przed chwilą przerwać pisanie i zapomniałam. Ehh... Powiesić się tylko na haku za żebra. Może mi się przypomni podczas pisania o wszystkim i o niczym? Można w sumie spróbować. To ja chyba jeszcze pomęczę temat matury, ocen, itp.
Jestem na bieżąco ze szkołą, uczę się już dwanaście lat. I mogę powiedzieć jedno. Szkoła nie rozwinęła we mnie twórczego myślenia. Wszystko musiało i nadal musi być schematyczne i dopasowane do narzuconego z góry klucza.Gdy polonistka dowiedziała się, że w wypracowaniu na egzaminie gimnazjalnym opierałam się na własnej lekturze, kompletnie spoza kanonu, była przerażona i pewna, że nie zostanie to dobrze ocenione. Myliła się, bo akurat za rozprawkę dostałam maksymalną ilość punktów, ale jak wiele jej reakcja mówi o tym, jak standardowo wygląda ocenianie takich prac. I teraz czeka mnie matura. O ile matematyka, geografia, czy angielski, wymagają ode mnie posiadania pewnej wiedzy i sprawdzają faktyczne opanowanie materiału, o tyle egzamin z języka polskiego jest według mnie trochę nieadekwatny do tego, co się dzieje na lekcjach. Matura z polskiego wymaga właśnie twórczego myślenia, a lekcje uczą nas działania schematycznego. Oczywiście, nie wszędzie musi to tak wyglądać, opieram się tylko na swoich własnych doświadczeniach i nie mam realnego porównania z innymi szkołami i nauczycielami.
Hmm... Ej, w zasadzie, to właśnie to mi od tygodnia chodziło po głowie. Chyba już kompletnie się zgubiłam. Zapomniałam o tym, miałam sobie o tym przypomnieć w trakcie pisania o czymś innym, co okazało się tym, o czym miałam sobie przypomnieć. Trochę bardzo to pomieszane. No cóż. W każdym razie się wyjaśniło. Dziękuję za uwagę.
Scary
Tak tylko w odniesieniu do jednego aspektu Twojego wpisu: Myślę, że samodzielne myślenie, ocenianie i wyciąganie wniosków jest czymś jak najbardziej pożądanym, ale też z samej swojej natury niemożliwym do "nauczenia". Raczej powinno to wyglądać tak, że zdobywamy jakąś wiedzę by jak w grze komputerowej rozbudowywać potem "z niej" nasz intelektualny stan posiadania. Ale nie ma niczego złego w tym, że na początku wszyscy "mamy" to samo. Jeżeli to poznamy mimo że nudne, stare i "nie nasze", łatwiej nam będzie szukać już samodzielnie.
OdpowiedzUsuń