Właśnie zdałam sobie sprawę, że to już minął cały 365-dniowy rok, odkąd opublikowałam pierwszą notkę. A ile się od tamtego czasu zmieniło? Tylko moje otoczenie, bo ja chyba zostałam taka sama.Nadal kocham jeść mieszankę studencką, czytać książki, oglądać głupie seriale, czerń, pisanie, przyjaciół, śmiać się i użalać nad sobą. Wciąż odstaję od reszty i nie zidiociałam do końca. I te dwa ostatnie fakty autentyczne podnoszą mnie na duchu.
Walentynki/Walę w tynki/Dzień Chorych Psychicznie (niepotrzebne skreślić) - wspaniały okres dla producentów wszystkich tych przesłodkich okropieństw z motywem serduszek. Nie obchodzę i nie zamierzam zaczynać, bo jestem zwolenniczką okazywania sobie uczuć przez cały rok, a nie tylko w tym jednym dniu. Dlaczego? Bo to taka trochę dyskryminacja dla reszty dat. No bo niby czemu właśnie 14 luty jest w ten sposób wyróżniony? I czy nie wydaje Wam się ociupinkę dziwne świętowanie z powodu czyjejś śmierci? Przecież właśnie tego dnia 259 roku zginął śmiercią męczeńską (jak podaje Wikipedia) Święty Walenty. No ale współczesnych ludzi nie da się zrozumieć.
Byłam dzisiaj w Teatrze Wielkim w Łodzi na balecie pt. "Dziadek do orzechów". Ja absolutnie nie chcę skrytykować w tym, co zaraz napiszę, reżysera, ani tym bardziej tancerzy, ale w moim mniemaniu widowisko niewiele miało wspólnego z oryginałem. Muzyka była wspaniała, a artyści zaprezentowali naprawdę wysoki poziom. Jak to określiła panna W. (przepraszam za wyrażenie): "Szału nie ma, dupy nie urywa". I tyle.
Niewiele, bo niewiele, ale coś jest. W moim życiu niewiele się dzieje, to i nie ma nad czym deliberować. Gdyby jednak coś miało się zmienić w mym, nad wyraz nudnym, żywocie, wiedzcie, że poinformuję Was o tym, oczywiście w granicach przyzwoitości. No i co. Kłaniam się i czekam na oklaski. Do zobaczenia za jakiś czas.
Odstająca od reszty optymistyczna pesymistka
vel
be happy!
XD też byłam kiedyś na dziadku do orzechów I chyba nie do końca odkryłam jego sens O.o walentynki. Cóż niedawno skończyłam pisać miniaturkę na blogu XD Może ci się zachce wpaść ;-; pozdrawiam i czekam na jakieś zmiany (oczywiście pozytywne) ;)
OdpowiedzUsuńZajrzę, zajrzę, oczywiście, że zajrzę. Póki co to tylko czasem wyskrobię trochę czasu na nabazgranie notki, a tak to przez cały czas się uczę. Nie mam na nic czasu. Ale obiecuję, że jak tylko znajdę chwilę, to zerknę co u Ciebie w opowiadaniu słychać.
UsuńSam bym prał po łapach gdyby mi ktoś tak napisał w komentarzu bez jakiegoś szerszego uzasadnienia, ale nie mam wyjścia, bo się śmieję, więc będzie minimalistycznie.
OdpowiedzUsuńTo jest świetne.
Jak felieton w dobrym tygodniku.
Zaraz sobie jeszcze raz przeczytam :)
Jak mi się wszystko w życiu uda, to może będę do jakiegoś czasopisma pisywać. Ale to tylko może :) Miło mi, że ktoś rozumie moje poczucie humoru.
UsuńPozdrawiam,
be happy!