Ale nie o tym miało być. Moja chora wyobraźnia ostatnio kazała mi coś naszrajbować i nie wiem czy to jest warte kontynuacji czy lepiej o tym zapomnieć. Zapraszam zatem na ten tekst bez żadnego (przynajmniej na razie) tytułu.
- Janice, nie opóźniaj! Przez Ciebie spóźnimy się na tą kolację! - wrzasnęła pani Randy.
- Ale ja wcale nie opóźniam. Przecież wale nie chcę tam jechać. Zresztą, nie mam nawet co spakować.
- Ładnemu we wszystkim ładnie. A nie, wróć, ty nie jesteś ładna. -drwił z Janice Malcolm, jej młodszy piętnastoletni brat.
- Odczep się, kretynie! Ty sam nie wyglądasz lepiej!
- Odczep się, kretynie! Ty sam nie wyglądasz lepiej!
- Ja przynajmniej nie muszę nakładać kilo tapety, żeby dało się na mnie patrzeć!
- Dzieciaki, przestańcie. Janice, masz 10 minut, żeby się wyszykować. Inaczej pojedziemy bez Ciebie. - zakończyła sprzeczkę mama.
Dziewczyna wcale nie chciała jechać. Nie podobał jej się ten pomysł od samego początku. Uważała, że ciotka Maggie jest szalona i wizyta u niej nie skończy się dobrze. Ale kto by tam słuchał aspołecznej siedemnastolatki?
Dziewczyna wcale nie chciała jechać. Nie podobał jej się ten pomysł od samego początku. Uważała, że ciotka Maggie jest szalona i wizyta u niej nie skończy się dobrze. Ale kto by tam słuchał aspołecznej siedemnastolatki?
- Czy ja naprawdę muszę brać udział w tym cyrku?
- Tak. I już ty dobrze wiesz dlaczego. -odwarknęła mama.
Problem był w tym, że nie miała najmniejszego nawet pojęcia o powodzie ich wyprawy. Nie miała jednak czasu dłużej się nad tym zastanawiać, bo cała rodzina zaczęła już pakować się do auta. Jeśli nie chciała jechać z najgorszym kierowcą pod słońcem, musiała się sprężyć. W biegu złapała walizkę i wyskoczyła przed dom. Gdy dotarła na podjazd, zmartwiała. Okazało się, że w samochodzie są już rodzice, Malcolm i dziadkowie.
- Houston, chyba jednak mamy problem. - wyszeptała. Jej duże zielone oczy zaszły mgłą. W aucie nie było już dla niej miejsca. A to oznaczało, że będzie musiała jechać z wujkiem Georgem.
Wujek George. Wysoki, barczysty, postawny mężczyzna w wieku czterdziestu lat, kawaler. "Szczęśliwy" posiadacz długich czarnych włosów zaplecionych w warkocz i sięgającej piersi brody. Miał on też dziwne hobby. A mianowicie króliki. Ten straszny z wyglądu mężczyzna potrafił się rozpłakać się na widok małego króliczka. Jednak kompletnie nie potrafił jeździć samochodem i Janice nie raz zastanawiała się, kto wydał wujkowi prawo jady. Ona nie pozwoliłaby mu nawet rowerem jeździć, a co dopiero pojazdem z napędem silnikowym, którego prędkość przekracza 3 km/h. Ale teraz nie miała wyboru. George pomachał do niej wesoło, pokazując w uśmiechu psychopaty wszystkie białe, błyszczące i bardzo ostre zęby. Dziewczyna z ociąganiem ruszyła w kierunku auta. Wiedziała, ze nie ma się czego obawiać i wujek jej nic nie zrobi, ale nie potrafiła pozbyć się tego dziwnego uczucia, towarzyszącego jej zawsze w jego obecności. Szybko wrzuciła do bagażnika walizkę i wsiadła do samochodu. Od razu owionął ją zapach lawendy. Tak, to tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że wujek George jest naprawdę bardzo dziwnym człowiekiem. Miała też świadomość tego, że osoba, u której spędzą najbliższe dwa tygodnie, jest ,na swój dziwny sposób, bardziej przerażająca od wszystkich uśmiechów wuja razem wziętych,
- Coś ty taka niemrawa, Jan? Szykuje się niezła zabawa. Scarlett mówiła mi, że Maggie też hoduje króliki. - rozmarzył się George.
- Mama opowiadała Ci o ciotce? - spytała z niedowierzaniem Janice.
- Houston, chyba jednak mamy problem. - wyszeptała. Jej duże zielone oczy zaszły mgłą. W aucie nie było już dla niej miejsca. A to oznaczało, że będzie musiała jechać z wujkiem Georgem.
Wujek George. Wysoki, barczysty, postawny mężczyzna w wieku czterdziestu lat, kawaler. "Szczęśliwy" posiadacz długich czarnych włosów zaplecionych w warkocz i sięgającej piersi brody. Miał on też dziwne hobby. A mianowicie króliki. Ten straszny z wyglądu mężczyzna potrafił się rozpłakać się na widok małego króliczka. Jednak kompletnie nie potrafił jeździć samochodem i Janice nie raz zastanawiała się, kto wydał wujkowi prawo jady. Ona nie pozwoliłaby mu nawet rowerem jeździć, a co dopiero pojazdem z napędem silnikowym, którego prędkość przekracza 3 km/h. Ale teraz nie miała wyboru. George pomachał do niej wesoło, pokazując w uśmiechu psychopaty wszystkie białe, błyszczące i bardzo ostre zęby. Dziewczyna z ociąganiem ruszyła w kierunku auta. Wiedziała, ze nie ma się czego obawiać i wujek jej nic nie zrobi, ale nie potrafiła pozbyć się tego dziwnego uczucia, towarzyszącego jej zawsze w jego obecności. Szybko wrzuciła do bagażnika walizkę i wsiadła do samochodu. Od razu owionął ją zapach lawendy. Tak, to tylko utwierdziło ją w przekonaniu, że wujek George jest naprawdę bardzo dziwnym człowiekiem. Miała też świadomość tego, że osoba, u której spędzą najbliższe dwa tygodnie, jest ,na swój dziwny sposób, bardziej przerażająca od wszystkich uśmiechów wuja razem wziętych,
- Coś ty taka niemrawa, Jan? Szykuje się niezła zabawa. Scarlett mówiła mi, że Maggie też hoduje króliki. - rozmarzył się George.
- Mama opowiadała Ci o ciotce? - spytała z niedowierzaniem Janice.
- A żeby to raz. Maggie wydaje się być bardzo interesującą osobą i, znając Ciebie, zachcesz ją bardzo dobrze poznać.
- Zabawne, bo zawsze, kiedy próbowałam wyciągnąć coś na ten temat od mamy, to zbywała mnie, mówiąc że jej nie zna i nic o niej nie wie. - dziewczyna umyślnie udała, że nie dosłyszała drugiej części wypowiedzi wuja.
- Zabawne, bo zawsze, kiedy próbowałam wyciągnąć coś na ten temat od mamy, to zbywała mnie, mówiąc że jej nie zna i nic o niej nie wie. - dziewczyna umyślnie udała, że nie dosłyszała drugiej części wypowiedzi wuja.
- Eee... Ja tam nie wiem. Może miała jakiś powód? No, chyba ruszamy, bo nie widzę już samochodu Jeffa na podjeździe.
George przekręcił kluczyk w stacyjce. Silnik zaryczał głośno i odpalił. Zadowolony z działania pojazdu mężczyzna włączył płytę Bee Gees i powoli wyjechał na ulicę. Natomiast Janice, kompletnie ignorując muzykę, usiłowała przezwyciężyć ogarniającą ją senność i wyciągnęła z torby książkę. Otworzyła ją na oślep, nie patrząc nawet na tytuł czy stronę i udawała skupienie nad jej treścią. W rzeczywistości gapiła się tylko na litery, które po pewnym czasie zaczęły się rozmywać się coraz bardziej, aż w końcu nie była już w stanie rozróżnić poszczególnych znaków. Mężczyzna zaś, widząc pozorne zainteresowanie tekstem dziewczyny, nie chciał jej przeszkadzać i nie próbował rozpoczynać rozmowy. Janice sama już nie wiedziała, co się z nią dzieje. Ten zapach lawendy, nucenie wujka i usypiające brzęczenie silnika... Podniosła wzrok znad bezużytecznej na chwilę obecną książki i popatrzyła na George'a. Nasunęło jej się pytanie: " Jakim cudem on i mama mogą być rodzeństwem? I to bliźniaczym?". Przyjrzała się dokładniej wujowi. "Tak, to w szpitalu musieli się pomylić." Mama jest delikatną, eteryczną blondynką niskiego wzrostu. George to wysoki, postawny brunet z długą brodą. Przypominał jej Hagrida. Kiedy go zobaczyła pewnego deszczowego wieczoru, była wręcz pewna, że to ten pół-olbrzym przyszedł jej powiedzieć, że jest czarownicą. Ale nie ma tak dobrze. Musiała męczyć się w tym, pokręconym jak projekt ustawy, domu ze swoją zwariowaną i nienormalną rodziną.
George przekręcił kluczyk w stacyjce. Silnik zaryczał głośno i odpalił. Zadowolony z działania pojazdu mężczyzna włączył płytę Bee Gees i powoli wyjechał na ulicę. Natomiast Janice, kompletnie ignorując muzykę, usiłowała przezwyciężyć ogarniającą ją senność i wyciągnęła z torby książkę. Otworzyła ją na oślep, nie patrząc nawet na tytuł czy stronę i udawała skupienie nad jej treścią. W rzeczywistości gapiła się tylko na litery, które po pewnym czasie zaczęły się rozmywać się coraz bardziej, aż w końcu nie była już w stanie rozróżnić poszczególnych znaków. Mężczyzna zaś, widząc pozorne zainteresowanie tekstem dziewczyny, nie chciał jej przeszkadzać i nie próbował rozpoczynać rozmowy. Janice sama już nie wiedziała, co się z nią dzieje. Ten zapach lawendy, nucenie wujka i usypiające brzęczenie silnika... Podniosła wzrok znad bezużytecznej na chwilę obecną książki i popatrzyła na George'a. Nasunęło jej się pytanie: " Jakim cudem on i mama mogą być rodzeństwem? I to bliźniaczym?". Przyjrzała się dokładniej wujowi. "Tak, to w szpitalu musieli się pomylić." Mama jest delikatną, eteryczną blondynką niskiego wzrostu. George to wysoki, postawny brunet z długą brodą. Przypominał jej Hagrida. Kiedy go zobaczyła pewnego deszczowego wieczoru, była wręcz pewna, że to ten pół-olbrzym przyszedł jej powiedzieć, że jest czarownicą. Ale nie ma tak dobrze. Musiała męczyć się w tym, pokręconym jak projekt ustawy, domu ze swoją zwariowaną i nienormalną rodziną.
Przyjaciół nie miała, uważała zresztą, że ich nie potrzebuje. Niby chodziła ze swoją klasą już ósmy rok, ale wciąż z nikim się nie zadawała. Ba, większości imion tych ludzi nawet nie znała. Malcolm śmiał się z niej, bo przecież nikt nie chciałby się kolegować z wariatką w ekstrawaganckich ciuchach. Ona wtedy zawsze rzucała jakimś złośliwym komentarzem w stronę jego aktualnej dziewczyny i następował koniec dyskusji.
Co fakt, to fakt, ubierała się kolorowo i nietypowo, ale to był jej własny indywidualny styl i nie zamierzała go zmieniać dla tej bandy kretynów, zwanych potocznie "normalnymi ludźmi". Prowadziła też własnego bloga, który cieszył się dość dużym zainteresowaniem. Szkoda tylko, że nie widziała prawdziwych danych doceniających ją ludzi. Może znalazłby się wtedy ktoś, kto akceptowałby ją z całym ekwipunkiem: pokręconą rodziną, ekstrawaganckim ubiorem, paskudnym i trudnym charakterem oraz całą resztą.
Ale Janice jeszcze nie wiedziała, że już niedługo stan jej samotności miał ulec znacznej zmianie o wzroście 185 cm z blond włosami, czrnymi oczami i delikatnym, nieśmiałym uśmiechem.
Iiiiiii (werble proszę)... Koniec. Tyle. Sama nie ogarniam tej fabuły i nie wiem, czy jest sens próbować. Dziękuję wszystkim, którzy dotrwają do końca tej katorgi i proszę, żeby podzielili się ze mną opinią na jej temat. Dziękuję za uwagę i dobranoc.
Zwyczajna, spokojna i niezrównoważona psychicznie
be happy!
Hah uśmiałam się :) wujek jak Hagrid XD bardzo, bardzo fajne i musisz ogarnąć fabułę ażeby móc napisać ciąg dalszy :3 pozdrawiam i życzę weny :>
OdpowiedzUsuń